Rozstanie to nie koniec świata! Sprawdź, jak przetrwać ten ból

Kobieta po rozstaniu patrzy w przyszłość. Wie, że rozstanie to nie koniec świata, tylko nowy początek.

Wiem, kochana. Właśnie masz złamane serce i czujesz, że to koniec. Ale posłuchaj mnie: rozstanie to nie koniec świata. (Serio, koniec świata to był, jak mi wczoraj zabrakło czekolady do sernika!). To boli jak diabli, ale to ból, który mija. Dasz radę! Chcesz wiedzieć jak? Czytaj dalej!

  • Ból po rozstaniu jest normalny i trzeba go przeżyć (nie uciekać!)

  • To szansa na poznanie samej siebie na nowo

  • „Kochać to także umieć się rozstać” – to akt dojrzałości

  • Zasada „zero kontaktu” to Twój najlepszy przyjaciel

  • Zasługujesz na 100% miłości, a nie na związek, który Cię unieszczęśliwiał

Dlaczego czujesz, że to koniec świata? (Ból jest normalny!)

No dobrze, bądźmy szczere. Czujesz się, jakby Ci przejechał po sercu walec. (Znam to. Znam też smak lodów jedzonych o 3 w nocy prosto z pudełka). To normalne, że tak się czujesz! Straciłaś nie tylko faceta. Straciłaś plany na przyszłość, Wasze wspólne rytuały (kto Ci teraz zrobi rano kawę?), poczucie bezpieczeństwa. To jest żałoba, taka sama jak po każdej innej stracie. Musisz dać sobie prawo, żeby to bolało. Płacz, krzycz, jedz lody. Nie udawaj twardzielki. (Twardzielkami będziemy później, na siłowni, robiąc formę życia!).

Co to znaczy, że „kochać to także umieć się rozstać”?

To jedno z tych mądrych zdań, które wkurzają, jak się cierpi, ale są cholernie prawdziwe. (Słyszałam to i myślałam: „taaa, jasne, pogadamy, jak Cię rzuci!”). Ale kochać to także umieć się rozstać. O co w tym chodzi? O szacunek. Jeśli związek był toksyczny, to puszczenie go wolno jest aktem miłości… do samej siebie! A jeśli on odszedł? Puszczenie go, bez błagania i szarpania się, to akt dojrzałości. To powiedzenie: „Okej, zasługuję na kogoś, kto chce tu być. Idź swoją drogą, ja idę swoją”. To boli, ale uwalnia.

Okej, boli. Ale co teraz? (Pierwsze kroki do przetrwania)

Dobra, wylałaś morze łez. Czas na plan działania. (Taki „Projekt Feniks”, tylko zamiast popiołu jest brokat i nowa szminka!).

  • Krok 1: Zero kontaktu. (Pisałam o tym? Powtórzę!). Zablokuj go wszędzie. Serio. Każde jego zdjęcie to rozdrapywanie rany. Usuń numer. (Nie, nie będziesz mu składać życzeń na urodziny!).

  • Krok 2: Wygadaj się. Zadzwoń do mnie, do siostry, do mamy. (Umawiamy się na wino i sernik. Ja stawiam). Musisz to wyrzucić.

  • Krok 3: Zrób coś dla ciała. Idź na spacer. Na siłownię. Na boks. Wypoć tę złość. Endorfiny to najlepszy, legalny narkotyk.

  • Krok 4: Wróć do siebie. Pamiętasz, co lubiłaś robić, zanim go poznałaś? Malować? Tańczyć? Czytać książki? (Teraz masz na to czas!).

Rozstanie to nie koniec. To cholernie dobra okazja!

Wiem, teraz w to nie wierzysz. Ale za kilka miesięcy mi podziękujesz. Rozstanie to nie koniec świata. To jest szansa na generalne porządki w życiu! Pomyśl: wreszcie nie musisz oglądać tych jego nudnych meczów! Możesz pomalować sypialnię na różowo. Możesz flirtować, z kim chcesz! A tak serio – to jest czas, żebyś zapytała samą siebie: „Czego JA chcę?”. (A nie „czego on by chciał”). Możesz zbudować siebie na nowo – silniejszą, mądrzejszą i wiedzącą, na co już nigdy się nie zgodzisz. To jest prezent, serio!

Podsumowanie: Twój nowy rozdział właśnie się zaczyna!

Kochana, podsumujmy. Tak, boli. Ale rozstanie to nie koniec świata. To tylko koniec jednego rozdziału. Trudnego, bolesnego, ale zamkniętego. Przeżyj tę żałobę po swojemu, ale nie pozwól jej trwać wiecznie. Pamiętaj, że kochać to także umieć się rozstać – zwłaszcza z tym, co Ci nie służy. A teraz otrzyj łzy. (No już!). Jesteś wspaniałą, silną babką. (Wiem, co mówię, w końcu się przyjaźnimy!). Przed Tobą nowy, czysty rozdział. Zapisz go najlepiej, jak potrafisz. (A na początek chodźmy na ciastko. Albo trzy!).

Marta Wysocka

Cześć! Jestem Marta, trzydziestolatka z misją ukazania, że życie kobiety to fascynująca przygoda. Na moim blogu dzielę się wszystkim od porad modowych, przez tajniki urody, po szczere rozmowy o relacjach.