Co ubrać w góry? Poznaj złotą zasadę na cebulkę!

Kobieta ubrana na cebulkę w górach. Zastanawia się, co ubrać w góry, by czuć się komfortowo i bezpiecznie.

Zastanawiasz się, co ubrać w góry? (Bo facet zaprosił Cię na wspólny trekking, a Ty nie wiesz, czy Twoje ulubione adidaski dadzą radę?). Kochana, w górach zasada jest jedna: wygoda ponad modą! A kluczem jest ubieranie się „na cebulkę”. Serio, pogoda w górach zmienia się szybciej niż mój humor przed okresem. Sprawdź, jak to ogarnąć!

  • Kluczem do komfortu w górach jest ubiór „na cebulkę” (3 warstwy)

  • Bawełna to Twój największy wróg – chłonie pot i wychładza

  • Podstawą jest bielizna termoaktywna, która odprowadza wilgoć

  • Zawsze miej w plecaku kurtkę przeciwdeszczową i coś ciepłego

  • Buty za kostkę z dobrą podeszwą to absolutny mus!

Dlaczego ubiór „na cebulkę” to w górach świętość?

No dobrze, dziewczyny, o co chodzi z tą „cebulką”? To system trzech warstw, które możesz dowolnie zdejmować i zakładać, reagując na pogodę. (To jak z makijażem: baza, podkład i fixer – każda warstwa ma swoją robotę!).

  1. Warstwa bazowa (termoaktywna): Ma odprowadzać pot od skóry.

  2. Warstwa środkowa (izolacyjna): Ma Cię grzać.

  3. Warstwa zewnętrzna (ochronna): Ma chronić przed wiatrem i deszczem.

Na dole, na parkingu, może być upał. Ale na grani, dwa tysiące metrów wyżej, wiatr może urywać głowę. Musisz być gotowa na wszystko!

Jaka jest pierwsza warstwa? (I dlaczego bawełna odpada!)

To jest, kochana, najważniejszy punkt! (I błąd, który popełnia 90% początkujących). Absolutnie zapomnij o bawełnie! (Tak, ten Twój śliczny, bawełniany T-shirt… zostaw go na randkę w mieście). Dlaczego? Bawełna działa jak gąbka – chłonie Twój pot i nie schnie. Kiedy tylko zawieje wiatr, masz na sobie lodowaty kompres. Brrr! (Pamiętam, jak na pierwszą „górską” randkę ubrałam taki top… W połowie drogi byłam mokra jak szczur i trzęsłam się z zimna. Romansu nie było).

Twoja pierwsza warstwa to musi być bielizna termoaktywna (koszulka, legginsy) – z materiałów syntetycznych (poliester) albo wełny merino. One „wyciągają” pot na zewnątrz, zostawiając Twoją skórę suchą.

Warstwa środkowa i zewnętrzna – co na to zarzucić?

Kiedy już masz suchą bazę, czas na ogrzewanie.

  • Warstwa środkowa (izolacja): Tu królują polary! (Stary, dobry polar to Twój najlepszy przyjaciel w górach). Może to być też lekka kurtka puchowa (taka zwijana w kulkę) albo sweter z wełny merino. Ta warstwa ma trzymać ciepło, które produkuje Twoje ciało.

  • Warstwa zewnętrzna (ochrona): To Twoja tarcza. Potrzebujesz kurtki z membraną (np. Gore-Tex), która jest wiatroszczelna i przeciwdeszczowa. (Serio, na grani wiatr potrafi wychłodzić Cię w 5 minut. A deszcz w górach to nie kapuśniaczek, tylko ściana wody).

Co ubrać w góry latem, a co zimą?

To, że jedziesz latem, nie zwalnia Cię z myślenia!

  • Lato: Na dole możesz iść w koszulce termoaktywnej i krótkich spodenkach (też szybkoschnących, nie jeansowych!). Ale w plecaku MUSISZ MIEĆ polar, kurtkę przeciwdeszczową, czapkę i rękawiczki. (Tak, rękawiczki w lipcu! Zdziwiłabyś się, jak potrafi spaść temperatura).

  • Zima: To już wyższa szkoła jazdy. Potrzebujesz grubych spodni termoaktywnych, na to spodni trekkingowych (softshellowych), grubej bluzy lub polaru, kurtki hardshell, stuptutów (ochraniaczy na buty, żeby śnieg się nie sypał do środka), grubej czapki, komina (buffa) i dwóch par rękawiczek (lekkich i grubych łapawic).

Jakie buty w góry? (Adidaski zostaw na siłownię!)

Błagam Cię, nie rób tego. (Widok lasek w sandałkach albo białych adidaskach na Orlej Perci to mój ulubiony gatunek komediodramatu…). Buty to Twoje bezpieczeństwo. Muszą być:

  • Za kostkę: Chronią przed skręceniem na kamieniach.

  • Wodoodporne: (Najlepiej z membraną). Przejście przez mokrą trawę albo strumyk w butach z siateczki kończy się dramatem.

  • Z twardą podeszwą: Muszą mieć agresywny bieżnik (np. Vibram), który „wgryza” się w skałę i błoto.

  • Rozchodzone! Nigdy, przenigdy nie idź w góry w butach prosto z pudełka. (To jak iść na całonocne wesele w nowych szpilkach. Gwarantowane pęcherze wielkości pięciozłotówek!).

Podsumowanie: W górach wygoda jest najseksowniejsza!

Dziewczyny, podsumujmy. Co ubrać w góry? Strój, w którym będziesz czuła się bezpiecznie i komfortowo. Zasada „na cebulkę” to klucz. Bawełna to zło. Dobre buty za kostkę to podstawa. (A jak już się ubierzesz jak profesjonalistka, to na szczycie będziesz mogła z uśmiechem wyciągnąć czekoladę. Po takim wysiłku smakuje najlepiej na świecie. Wiem, co mówię!). Dbaj o siebie!

Marta Wysocka

Cześć! Jestem Marta, trzydziestolatka z misją ukazania, że życie kobiety to fascynująca przygoda. Na moim blogu dzielę się wszystkim od porad modowych, przez tajniki urody, po szczere rozmowy o relacjach.