Zastanawiasz się, czy yerbe można palić? (Serio, dziewczyno, na jakie Ty pomysły wpadasz?). Odpowiedź jest krótka: technicznie tak, ale absolutnie nie powinnaś! To nie tylko bezsensowne, ale i szkodliwe. Zamiast pobudzenia, możesz nabawić się bólu gardła i kłopotów z płucami. Koniecznie czytaj dalej!
Palenie yerba mate jest szkodliwe dla płuc
Wytwarza substancje smoliste i tlenek węgla
Nie daje takiego pobudzenia jak picie naparu
Kofeina (mateina) słabo wchłania się przez dym
Może powodować ból gardła, kaszel i zawroty głowy
Spis Treści
Dlaczego odpowiedź na pytanie, czy yerbe można palić, brzmi „NIE”?
Okay, dziewczyny, bądźmy szczere. To, że coś jest „naturalne” i „roślinne” (jak yerba), nie znaczy, że nadaje się do palenia. Tytoń też jest rośliną! Palenie jakiegokolwiek suszu roślinnego, który nie jest do tego przeznaczony, to proszenie się o kłopoty. Susz yerba mate jest przeznaczony do parzenia, nie do zwijania w bletki. (Serio, to jakbyś próbowała zrobić makaron z ziemniaków – niby się da, ale po co?). Został wysuszony i przygotowany do kontaktu z wodą, nie z ogniem.
Jakie są skutki palenia yerba mate dla zdrowia?
To nie jest temat na żarty. Gdy palisz yerbę, zachodzi proces spalania. A spalanie = dym. Ten dym zawiera masę paskudztw, których Twoje płuca nienawidzą. Przede wszystkim: substancje smoliste (tak, te same, co w papierosach!) i tlenek węgla (czad). To rakotwórcze związki, które podrażniają drogi oddechowe, mogą prowadzić do kaszlu, zapalenia oskrzeli, a na dłuższą metę… no, wiesz. (To nie jest warte eksperymentu, uwierz mi na słowo).
Czy palenie yerby pobudza tak samo jak picie?
I tu jest pies pogrzebany! Większość z nas sięga po yerbę dla tego słynnego „kopa” energetycznego, prawda? No więc, paląc ją, tego kopa nie dostaniesz. Cała magia yerby tkwi w kofeinie (zwanej mateiną) i innych związkach, jak teobromina, które wspaniale uwalniają się do wody. Przez palenie, większość kofeiny ulega zniszczeniu w wysokiej temperaturze albo wchłania się w minimalnym, śladowym stopniu. Zamiast pobudzenia, możesz co najwyżej poczuć zawroty głowy i ból gardła od samego dymu. (Kiepski interes, co?).
Co właściwie wdychasz, paląc susz yerba mate?
Pomyśl o tym tak: susz yerby to nie tylko listki. Często ma też sporo pyłu i małych gałązek (patyczków). Palenie tego pyłu to jak wdychanie… no, kurzu. To wszystko leci prosto do płuc. Ponieważ yerba nie jest przetwarzana jak tytoń do palenia, jej spalanie może być jeszcze bardziej drażniące. Wdychasz po prostu brudny, toksyczny dym, który nie ma żadnych pozytywnych właściwości, które znasz z naparu. To prosta droga do bólu gardła i nieprzyjemnego kaszlu.
Jakie są znacznie lepsze (i smaczniejsze) sposoby na yerbę?
Skoro już wiemy, że palenie to fatalny pomysł, skupmy się na przyjemnościach. (A ja lubię przyjemności!). Yerba jest fantastyczna, gdy się ją pije. Jeśli tradycyjne zalewanie w matero Cię nudzi, spróbuj:
Tereré: Czyli yerba na zimno! Idealna na lato. Zalewasz susz lodowatą wodą, sokiem (np. pomarańczowym) lub mrożoną herbatą. Pycha!
Yerba z dodatkami: Wrzuć do suszu skórkę cytryny, świeżą miętę, goździki albo imbir.
Yerba we french pressie: Jeśli nie masz bombilli, zalej ją we francuskim zaparzaczu do kawy. Też działa i nie masz fusów.
Podsumowanie: Zostaw zapalniczkę, chwyć za bombillę!
Dziewczyny, sprawa jest prosta. Czy yerbe można palić? Technicznie tak, ale to głupie, szkodliwe i bezcelowe. Nie da Ci pobudzenia, za to podaruje płucom dawkę substancji smolistych. (Serio, nie ma co psuć sobie zdrowia dla dziwnych eksperymentów). Jeśli szukasz kopa, zostań przy tradycyjnym piciu – jest zdrowsze, smaczniejsze i naprawdę działa. Zostaw palenie profesjonalistom… czyli papierosom (które i tak rzucamy, prawda?).





