Ślub w maju – czy naprawdę pechowy? Odkryj zalety i przesądy

Para młoda bierze ślub w maju pod kwitnącym drzewem, co pokazuje zalety ślubu w tym miesiącu, mimo przesądów.

Myślicie o dacie ślub w maju, a Wasze babcie i ciocie łapią się za głowę? „Jak to, w maju?! Bez 'r’?!”. Kochane, spokojnie! Ten miesiąc ma złą prasę przez stare przesądy, a prawda jest taka, że to jeden z najpiękniejszych terminów! Sprawdźmy, o co w tym wszystkim chodzi.

  • Stary przesąd mówi, że śluby w maju są pechowe.
  • Chodzi głównie o brak litery „r” w nazwie, która ma gwarantować szczęście.
  • Realne zalety to: piękna pogoda, kwitnąca przyroda i sezon na cudowne kwiaty.
  • Długi weekend majowy to popularny (choć droższy) termin.
  • Coraz więcej par ignoruje przesądy, wybierając piękno maja.

Skąd wziął się przesąd o pechowym maju?

Dobra, dziewczyny, zacznijmy od tego „wroga” numer jeden. Skąd to się wzięło? Najpopularniejsze porzekadło to oczywiście: „Ślub majowy – grób gotowy”. Brzmi strasznie, prawda? Kiedyś wierzono też w „maje, rogi”, co miało zwiastować niewierność. Prawda jest taka, że korzenie tych przesądów sięgają jeszcze czasów pogańskich lub po prostu… logistyki. W maju dawniej intensywnie pracowano w polu, a zapasy z zimy się kończyły, więc nie był to najlepszy czas na huczne wesela. Inna teoria mówi, że w Rzymie maj był poświęcony duchom przodków i nie wypadało wtedy świętować.

„Miesiąc bez litery 'R'” – czyli o co chodzi z tą zasadą?

No właśnie! To drugi najsłynniejszy przesąd. Mówi się, że szczęśliwe małżeństwo gwarantują tylko miesiące, które w nazwie mają literę „r”: marzec, czerwiec, sierpień, wrzesień, październik, grudzień. Jak widzicie, styczeń, luty, kwiecień, lipiec, listopad no i nasz MAJ… odpadają. (Serio, dziewczyny, czy naprawdę myślicie, że jedna literka decyduje o całym Waszym życiu? 😉).

Realne ZALETY ślubu w maju – dlaczego warto!

Okej, dość straszenia! Teraz konkrety, czyli dlaczego JA uważam, że ślub w maju to genialny pomysł:

  • Przyroda budzi się do życia: Wszystko jest soczyście zielone, świeże, kwitnące. Wasze zdjęcia w plenerze będą wyglądać obłędnie!
  • KWIATY!: To jest argument ostateczny. Maj to sezon na piwonie (peonie!), bzy, konwalie, frezje… Wasz bukiet i dekoracje sali będą pachnieć i wyglądać jak milion dolarów, często w lepszej cenie niż poza sezonem.
  • Idealna pogoda: Zazwyczaj jest już przyjemnie ciepło, ale jeszcze nie ma tych okropnych, męczących upałów. Goście (i Wy!) nie będziecie się „gotować” w garniturach i sukienkach.
  • Długie dni: Słońce zachodzi późno, co daje więcej czasu na ceremonię w plenerze, zdjęcia i cieszenie się dniem.
  • Majówka: Długi weekend majowy (1-3 maja) to kusząca opcja na ślub. Goście przyjezdni mają ułatwione zadanie.

Czy są jakieś realne minusy? Bądźmy szczere

Żeby nie było tak słodko, są dwa małe „ale”:

  1. „Zimna Zośka” i „Zimni Ogrodnicy”: W połowie maja (okolice 12-15) często przychodzi chwilowe ochłodzenie. Pogoda bywa kapryśna. Ale hej, w lipcu też może lać przez cały weekend!
  2. Popularność Majówki: Jeśli celujecie w długi weekend majowy, musicie rezerwować salę i podwykonawców z ogromnym wyprzedzeniem. Ceny w tym terminie są często tak samo wysokie jak w szczycie sezonu (lipiec-sierpień).

Podsumowanie

Kochane, śluby w maju są po prostu piękne! Przesądy są częścią tradycji, ale nie dajmy im psuć naszych marzeń. (Pamiętajcie, kochane, życie jest zbyt krótkie na niewygodne buty i… przejmowanie się przesądami!). Jeśli marzy Wam się ceremonia wśród kwitnących bzów i z bukietem piwonii, to nie ma się nad czym zastanawiać. To Wasz dzień i Wasze szczęście – a nie litera „r” – jest najważniejsze! 😉

Marta Wysocka

Cześć! Jestem Marta, trzydziestolatka z misją ukazania, że życie kobiety to fascynująca przygoda. Na moim blogu dzielę się wszystkim od porad modowych, przez tajniki urody, po szczere rozmowy o relacjach.